czwartek, 31 października 2013

Co w Łodzi piszczy, cz.2, czyli ceramika

Kolejną grupę przedmiotów wypatrzonych przeze mnie w tym roku na Łódź Design Festival stanowi ceramika. Pośród ceramicznych skarbów znalazły się zarówno porcelanowe przedmioty codziennego użytku i ozdoby, jak i seria płytek ściennych i podłogowych zaprezentowanych przez firmę Paradyż.
Jeśli chodzi o przedmioty codziennego użytku to na pewno na wystawie prym wiodła ceramika z Ćmielowa, a głównie projekty Marka Cecuły. Pierwsza kolekcja to porcelana New Atelier, która jest dostępna z paseczkowym wzorem w trzech kolorach: niebieskim, zielonym i czerwonym. Idea zestawu to możliwość dowolnego mieszania i łączenia poszczególnych elementów zastawy w różnych kolorach, tak by użytkowników mógł skomponować na przykład swój stonowany serwis dla 12 osób lub skromny a kolorowy zestaw dla małej rodziny.
New Atelier - Ćmielów Design Studio (proj. Marek Cecuła)
Zdjęcie: j.march.
Drugim projektem p. Marka Cecuły, który mi się bardzo spodobał była zastawa Ubu. Nie wiem, czy słusznie, czy nie, ale mi przypomina trochę domek dla ptaków. 
Ubu - proj. Marek Cecuła
Zdjęcie: j.march.
W Łodzi zostały zaprezentowane też zestawy solniczko-pieprzniczkowe, które wyszły spod ręki p. Cecuły. W komplecie znajdują się też pojemniki na oliwę i ocet.
ZZ - zestaw pojemników na sól, piprz, olej i ocet - proj. Marek Cecuła
Zdjęcie: j.march.
S&P - zestaw pojemników na sól, piprz, olej i ocet - proj. Marek Cecuła
Zdjęcie: j.march.
Mi najbardziej podobały się chyba pogięte tacki do serwowania przekąsek i choć projekt jest z roku 2006, to jak dla mnie pozostaje ciągle świeży :)
Pogięte tace - proj. Marek Cecuła
Zdjęcie: j.march.
Kabo&Pydo to duet, który chociażby 2 lata temu zbierał laury za swoją porcelanową lampę Owijkę wiszącą na kolorowym przewodzie i jakoś w podobnym czasie zaprezentował praktyczny zestaw talerza i podczepianego do niego kieliszka, idealny na stojące imprezy cateringowe. W Łodzi pokazali talerze na przystawki i zestaw podstawek do jajek o wdzięcznej nazwie Wytłoczka.
Wytłoczka - Kabo & Pydo
Zdjęcie: j.march. 
Catering - Kabo & Pydo
Zdjęcie: j.march. 
Dużo wdzięku ma w sobie według mnie Kiwi - figurka porcelanowa Agnieszki Tomalczyk stworzona dla Ćmielów Design Studio. 
Kiwi - proj. Agnieszka Tomalczyk
Zdjęcie: j.march.
Na wystawie pokazane zostały także prace studentów School od Form i Royal College of Art w Londynie, zrealizowane w ramach projektu Art Food. Mi najbardziej spodobały się te dwa projekty: 
Bamm bamm - proj. Tosia Kilis
Zdjęcie: j.march. 
Origin - proj. I Liang Liu
Zdjęcie: j.march. 
Ciekawy pomysł miała Monika Patuszyńska, która zrealizowała projekt "Operacja Książ". Wybrała się do opuszczonych hal nieczynnej od 9 lat Fabryki Porcelany "Książ" i za pomocą odnalezionych tam zniszczonych (popękanych, wydrążonych przez kapiącą z dachów wodę) form gipsowych wykonała talerze, świeczniki, miski, dzbanki. Tutaj jest filmik dokumentujący proces tworzenia, a poniżej dwa przykłady efektu końcowego.
"Operacja Książ" - Monika Patuszyńska
Zdjęcie: j.march. 
"Operacja Książ" - Monika Patuszyńska
Zdjęcie: j.march. 
I na koniec chciałam jeszcze pokazać wariacki dom iluzji stworzony przez Ceramikę Paradyż. Wchodzić odradzałabym ludziom, którym błędnik odmawia posłuszeństwa :)
Krzywe linie proste - Ceramika Paradyż na Łódź Design
Zdjęcie: j.march.
Ruchome kółka - Ceramika Paradyż na Łódź Design
Zdjęcie: j.march.
Ruchome kółka - Ceramika Paradyż na Łódź Design
Zdjęcie: j.march.
Iluzja - Ceramika Paradyż na Łódź Design
Zdjęcie: j.march.
 I na koniec jeszcze kabiny prysznicowe rodem z horroru :)
Ceramika Paradyż na Łódź Design
Zdjęcie: j.march.
Ceramika Paradyż na Łódź Design
Zdjęcie: j.march.
Właśnie sobie uświadomiłam, że tymi kabinami ładnie wpisałam się w halloweenowy wieczór :) Miłego weekendu!

środa, 30 października 2013

Co w Łodzi piszczy, cz.1, czyli meble

W niedzielę zakończył się Łódź Design Festival 2013, na który, jak w poprzednich latach, udało mi się dotrzeć. O ile tegoroczna aura była zdecydowanie bardziej sprzyjająca zwiedzaniu (niemalże wiosenna temperatura, zamiast zimowej zawieruchy), o tyle skala imprezy wydała mi się zdecydowanie mniej powalająca. Może to kwestia dnia, w którym wybrałam się do Łodzi (w zeszłym roku dotarłam tam w weekend, w tym roku był to środek tygodnia), ale miałam wrażenie, mniejszej spójności tematycznej i mniejszej liczby wystawców. No ale nie po to człowiek pojechał, żeby teraz biadolić, a po to, żeby popatrzeć na ładne nowości, w związku z tym tadaaam, oto co fajnego widziałam. Na początek trochę o meblach.
Pierwsze znalezisko to krzesło Diago, które producent, czyli Tabanda, wykonuje w szerokiej gamie żywych i mniej żywych kolorów. Krzesło inspirowane jest origami, a jego siedzisko wykonane jest z aluminiowej blachy malowanej proszkowo. Mebel przetestowałam, jest bardzo wygodny, pod warunkiem, że siedzimy na nim, jak Bozia przykazała - na początku usiadłam na nim bokiem i metalowy brzeg wbił mi się nieco w nogi - wniosek: jest to krzesło wychowawcze, dla takich jak ja, co to zawsze jakoś koślawo i niezdrowo siedzą ;)
Krzesło Diado (Tabanda: proj. T. Kempa, F. Ludka, M. Malinowska)
Zdjęcie: j.march.
Drugim "siedzeniowym" odkryciem był dla mnie fotel Prop Studia Szpunar produkowany przez firmę Paged, czyli zgrabny mebel z giętego drewna bukowego w dwóch odsłonach - z tapicerką lub też bez.
Fotel Prop (Studia Szpunar dla Paged)
Zdjęcie: j.march. 
Spodobał mi się też projekt Wiktorii Szawiel - C-chair, czyli składane krzesło ze sklejki, którego forma wynika z analizy ergonomii i wytrzymałości materiału. Wygoda krzesła została zwiększona w sprytny sposób - poprzez nacięcia w oparciu i siedzeniu. Dzięki temu zabiegowi krzesło dopasowuje się do kształtu i ciężaru osoby siedzącej. Nie ma potrzeby wykańczania krzesła tapicerką czy poduszkami. 
C-chair (Wiktoria Szawiel)
Zdjęcie: j.march.
Nie po raz pierwszy i mam nadzieję nie po raz ostatni moje oko ucieszył projekt Noti. Clapp to niezwykle zgrabne i proste fotele, sofy i stoliki, które zostały zaprojektowane przez Piotra Kuchcińskiego. Tapicerka mebli może być różna, od stonowanych szarości i beży, poprzez pastelowy róż, aż do soczystej żółci. Jedyny minus tego uroczego zestawu jest taki, że (jak większość mebli Noti) nadają się głównie do poczekalni i przestrzeni użyteczności mniej lub bardziej publicznej niż do domu, bo w domu oczekujemy od sof i foteli trochę większej wygody. Nic tylko zrobić sobie w korytarzu poczekalnię dla gości :)
Clapp (Noti: proj. Piotr Kuchciński)
Zdjęcie: j.march. 
Clapp (Noti: proj. Piotr Kuchciński)
Zdjęcie: j.march.
W Łodzi nie zabrakło też mojego ulubionego czeskiego Tonu i jego zgrabnych krzeseł i stołów. Tworzone przez Ton meble zostały przyrównane przez kuratora wystawy do bajek, bo jak bajki cieszą dzieci i wyzwalają w nich emocje, tak dobry design Tonu ma cieszyć nasze oko, prowokować i sprawiać, że będziemy go chcieli więcej i więcej. Mnie tam zdecydowanie projekty z Czech cieszą jak bajki :) 
Ton: krzesło Moritz
Zdjęcie: j.march. 
Ton: stół Delta i krzesła Moritz
Zdjęcie: j.march. 
Ton: krzesło Mojo
Zdjęcie: j.march. 
Ton: krzesło Simple
Zdjęcie: j.march.
I jeszcze na koniec meblowego tematu - stół dziecięcy Bawa, który uczy dzieci rozpoznawać kształty i kolory oraz łączyć je ze sobą. Zaprojektowany został przez Klaudię Kuhn, a produkowany jest przez Interior Records. 
Jest to niestety jedyny mebel zaprojektowany z myślą o dzieciach, jaki rzucił mi się w oczy. Trochę szkoda, bo rok temu dla maluchów było sporo mebli i zabawek (mi podobało się to). 

czwartek, 17 października 2013

Życie rzeczy

Niewątpliwym plusem tego, że człowiek zasmarkany i z gorączką leży w łóżku jest fakt, że w końcu ma czas przejrzeć wszystkie zalegające gazety. I tak, w ramach nadrabiania prasowych zaległości, trafiłam na postać Kristine Bjaadal - norweską projektantkę przedmiotów użytkowych z pomysłem :)
Swoje przedmioty tworzy tak, by nas intrygowały i motywowały do dokładniejszego przyjrzenia się im. Zmusza nas, byśmy niekorzystne domowe "skuchy" ujrzeli w innym świetle. Pokazuje nam, że starzenie się przedmiotów może zamiast je niszczyć, odkrywać ich tajemnice. 
Do dokładniejszego ich zbadania kuszą talerze Undertone, które rozstawione na stole wyglądają jak zwykła biała zastawa, do czasu, kiedy zauważymy, że każdy rzuca na obrus inną poświatę. Dzieje się tak za sprawą tego, że pomalowane zostały na różne kolory od spodu, a nie od góry, przez co chce się je odwrócić i zobaczyć jaki wzorek kryją. 
Undertone - Kristine Bjaadal
Zdjęcie: www.kristinebjaadal.no/
Undertone - Kristine Bjaadal
Zdjęcie: www.kristinebjaadal.no/
Niespodziankę kryje w sobie też obrus Underfull, bo gdy zdarzy się komuś przez nieuwagę rozlać na niego wino lub herbatę, zamiast typowego dla takiej sytuacji zamieszania, spowoduje pojawienie się na obrusie barwnego motywu. Aż chce się psocić :)
Underfull - Kristine Bjaadal
Zdjęcie: www.kristinebjaadal.no/
Underfull - Kristine Bjaadal
Zdjęcie: www.kristinebjaadal.no/
Niepożądana sytuacja zostaje odwrócona w wesołe odkrycie także w przypadku krzesła Underskog. Wycieranie się tapicerki mebli to z reguły irytujący problem prowadzący do wymiany obicia, ale nie w przypadku tego krzesła. Tutaj w miarę upływu czasu na krześle pojawia się obrazek i mebel zyskuje drugie życie. 
Underskog - Kristine Bjaadal
Zdjęcie: www.kristinebjaadal.no/
Underskog - Kristine Bjaadal
Zdjęcie: www.kristinebjaadal.no/
Inne projekty Kristine Bjaadal mają albo dwojaką funkcję (szkatułko-miseczki Keepsake), albo zmuszają nas byśmy się na chwilę zatrzymali, wolno wypili kawę (zestaw Siska Slow Coffee), albo skupili się na czynności picia kawy w fizycznym świecie, zamiast na jednoczesnym piciu kawy i np. sprawdzaniu maili (filiżanka bez ucha Svale).
Keepsake - Kristine Bjaadal
Zdjęcie: www.kristinebjaadal.no/
Siska Slow Coffee Collection - Kristine Bjaadal
Zdjęcie: www.kristinebjaadal.no/
Svale - Kristine Bjaadal
Zdjęcie: www.kristinebjaadal.no/
Bardzo mi się spodobał ten flirt Kristine Bjaadal z projektowanymi przez nią przedmiotami i jej zabawa z użytkownikiem. Spodobało mi się niesztampowe spojrzenie na przedmioty użytkowe i danie im dodatkowego zadania budzenia refleksji. Jak dla mnie - rewelacja!

niedziela, 6 października 2013

Tłumaczenie włoskiego na polski

Jakiś czas temu zajmowałam się projektowaniem wnętrza malutkiej włoskiej restauracji. Remont jeszcze niestety nie ruszył, a do jego początku chciałam się wstrzymać z zamieszczaniem projektu. Pomyślałam jednak, że wrzucę moje trzy koncepcje, które posłużyły za punkt wyjścia do stworzenia właściwej wizji. 

Koncepcja I przestawia knajpkę jako miejsce tradycyjne, najbardziej nawiązujące stylem do włoskich restauracji, czyli miejsc, które zarówno właściciele, jak i stali klienci traktuję jak drugi dom, wnętrz, które obrastają w dawne meble, pamiątki, wspomnienia, legendy. Nie chciałam tworzyć wnętrza typowo włoskiego w polskiej interpretacji, z gałązkami lawendy wiszącymi w każdym rogu - to miał być włoski klimat po Poznańsku, wpisany w klimat tutejszej dzielnicy. Założenie było takie, że klimat musi być uzyskane przy minimalnej ilości sprzętu wstawianego do wnętrza, po powierzchnia do dyspozycji była mała i nie można jej było zagracić. 
Włoska restauracja - koncepcja I - moodboard
(zdj. źródła - internet)
Włoska restauracja - koncepcja I - rzut i kłady
Koncepcja II to wizja zdecydowanie bardziej nowoczesna i minimalistyczna - skojarzenie z Włochami tworzyć tu miały bejcowane na kolorowo drewno rozbiórkowe, korki od wina, lampki-świetliki, a przypominać, że jesteśmy w Poznaniu - wyrażenia gwarowe i zdjęcia dzielnicy. 
Włoska restauracja - koncepcja II - moodboard
(zdj. źródła - internet)
Włoska restauracja - koncepcja II - rzut i kłady
Koncepcja III to włoska flaga i zapach włoskich przypraw. Wizja najbardziej swojska, czyli wiklina, drewno na ścianie, moje ulubione pieńki, wykorzystanie stołów używanych przed remontem, poduszki. Głównym elementem dekoracyjnym miała być ściana oklejona plastrami pieńków i zioła w doniczkach powieszone na ścianach, które miały być dostępne dla kubków smakowych klientów :)
Włoska restauracja - koncepcja III - moodboard
(zdj. źródła - internet)
Włoska restauracja - koncepcja III - rzut i kłady
Ostateczny projekt stał się swego rodzaju kompromisem między tymi trzema koncepcjami i gustem trzech właścicieli. Mam nadzieję, że niedługo remont ruszy, a ja będę mogła go zaprezentować.

wtorek, 1 października 2013

Blaszaki

To już któreś z kolei moje odkrycie sentymentalnych ozdób ściennych, którym chciałam się podzielić, żeby wytracić energię, zanim wytracę pieniądze:) Jestem sentymentalna. Odkrycie to pomysł na biznes, który nazywa się Poster Plate - jest to sklep internetowy, w którym można kupić blachy z nadrukiem. Nadruki są różne: prl-owskie, na wskroś amerykańskie, z polskimi ciuchciami, życiowymi mądrościami, bardziej lub mniej artystyczne. 
Mi się głównie spodobały te blaszaki:
Plakat - źródło Poster Plate
Plakat - źródło Poster Plate
Plakat - źródło Poster Plate
Plakat - źródło Poster Plate
Plakat - źródło Poster Plate
Plakat - źródło Poster Plate
Plakat - źródło Poster Plate
Plakat - źródło Poster Plate
Plakat - źródło Poster Plate
Plakat - źródło Poster Plate
Plakat - źródło Poster Plate
Plakat - źródło Poster Plate
Bardzo podoba mi się pomysł hurtowego zestawiania blach i możliwość tworzenia swoich własnych haseł ściennych:
Plakaty - źródło Poster Plate
Plakaty - źródło Poster Plate