czwartek, 24 stycznia 2013

Łazienkowe minimum

Urządzenie łazienki w bloku często jest niezłą gimnastyką, bo powierzchnia jest mała, a przedmiotów chcemy do niej upchnąć z reguły więcej, chociażby z takiego powodu, że nie mamy do dyspozycji osobnej pralni, jak to się często projektuje w domach jednorodzinnych. 
W tej małej łazieneczce o powierzchni 4,37m2 miała się znaleźć wanna z możliwością brania prysznica, pralka i wygodne schowki na środki czystości i kosmetyki, a na dodatek efekt miał robić lekkie wrażenie.
Żeby ograniczyć chaos wybrałam dwa kolory i konsekwentnie się ich trzymałam. Uczepiłam się surowej betonowej szarości i soczystej czerwieni. Wannę zmieściłam na prawo od wejścia - zajęła całą ścianę, a żeby umożliwić wygodne korzystanie z prysznica przewidziałam montaż szklanego parawanu. Na najdłuższej ścianie na przeciw wejścia zaplanowałam szafkę podłogową, w której miejsce znalazła pralka ukryta przed ciekawskim okiem oraz umywalka nablatowa. Po lewej stronie zawisła miska ustępowa na stelażu, nad którym przestrzeń przeznaczyłam na pojemną szafkę. 
Na rzucie i kładach wygląda to tak:
Rzut i kłady łazienki
Autor: j.march.
Do prezentacji wykorzystałam zdjęcia płytek Concept Grey Natural (ze strony inspirebycifre.com) - moje ukochane, Concept Grey Chrome (ze strony porcelaingres.com) i Carrara Palette (ze strony fajnaglazura.pl).

Lampunie niebanalne

Szukałam fajnej lampy wiszącej i trafiłam na Drop. Kto nie zna, niechaj pozna - oto Drop od Next:
Drop (Next)
Zdjęcie: metropolitandecor.com
Drop (Next)
Zdjęcie: interiordesignerdecor.com
A potem szukałam jeszcze trochę i się strasznie wkręciłam, bo odkryłam jeszcze kilka fajnych lampek, a o istnieniu innych mi się przypomniało, a o jeszcze innych nie zapomniałam co prawda, ale mi się jeszcze nie opatrzyły, więc też wrzucę.

Zacznę od dwóch słów, które z reguły wywołują u mnie dreszcze: plafon i kinkiet. Pfff, plafon. Pfff, kinkiet. Większość, z którą się człowiek spotyka jest straszna i naprawdę nie uważam, żeby klimatyczna poświata, którą rzucają na ścianę była wystarczającym argumentem, żeby wyposażać w nie wnętrza swoich domów. I tak sobie trwam w tej mojej niechęci do kinkietów i plafonów, a tu patrzę... i widzę to:
Alicudi (Artemide)
Zdjęcie: edenilluminazione.org
Aurialo (Artemide)
Zdjęcie: stylepark.com
Capsule (Artemide)
Zdjęcie: azuremagazine.com
Dinarco (Artemide)
Zdjęcie: voltexdesign.com
Cuma (Artemide)
Zdjęcie: ilamparas.com
Innerlight (Foscarini)
Zdjęcie: nest.co.uk
I już nie jestem taka plafonowo-kinkietowo zniechęcona.

Później wpadło mi w oko parę "efekciaków", które są ewidentnie tylko po to, żeby oko ucieszyć, ale skoro tak ładnie cieszą to oko, to nie ma powodu, żeby nie spojrzeć:
Cubo (Slide)
Zdjęcie: sitondesign.com
Poly Gregg (Foscarini)
Zdjęcie: ganj.fr
Solar (Foscarini)
Zdjęcie: designhoming.com
Cabildo (Artemide)
Zdjęcie: plantlux.com
A później jeszcze znalazłam kilka sufitowych "wisielcy", tylko bardziej zaskakujących i dających fajny klimat:
Birdie (Foscarini)
Zdjęcie: socialdesignmagazine.com
Behive (Foscarini)
Zdjęcie: platinlux.com
Aplomb (Foscarini)
Zdjęcie: reuter-badshop.com
Maki (Foscarini)
Zdjęcie: moderndesignoutlet.com
Tress Stilo (Foscarini)
Zdjęcie: foundryonline.co.uk
York (Lunatic Choice)
Zdjęcie: lunatic.com.pl

A na koniec jeszcze się pojawiły "sztywniaki", czyli lampy stojące, z których najbardziej spodobały mi się te:
Perf (Diesel)
Zdjęcie: fancycribs.com
Radon T (Lunatic Choice)
Zdjęcie: nordicthink.com
Fork (Diesel)
Zdjęcie: dailyicon.net
Tress (Foscarini)
Zdjęcie: c4dzone.com
Wstawić taką lampkę do pokoju i klimat gwarantowany, wiele więcej nie potrzeba. I może dobrze, że wiele więcej nie potrzeba, bo większość z tych świecidełek kosztuje oczy z głowy i przeciętny zjadacz chleba po zainwestowaniu w taką lampkę pewnie z czego innego będzie musiał zrezygnować :)

niedziela, 13 stycznia 2013

Designed in London

Szperając w poszukiwaniu ciekawych dekoracji ściennych, które zgodnie z wymaganiem "nie są obrazami" natknęłam się na postać Moniki Piatkowski, projektantki o polskich korzeniach, wychowanej w Oslo, a prężnie działającej w Londynie. Monikę Piatkowski można nazwać pionierką filcowego designu, bo jej pierwsze projekty z tego materiału pojawiły się jeszcze przed filcowym boomem. Jej pomysły nie ograniczają się jednak tylko do tego materiału, znajdziemy wśród nich stalowe wieszaki imitujące gałązki, sklejkowe stojaki na parasole i płaszcze, jak i nowe zastosowanie grabi. 
Oto filcowa wycinanka ścienna, która mnie na Monikę Piatkowski nakierowała:
Flock (zdjęcie: misoogi. eigloos.com)
Flock (zdjęcie: eu.fab.com)
A poniżej jej kilka innych pomysłów:
Harvest (zdjęcie: egestrom.com)
Harvest (zdjęcie: wanelo.com)
Pail (zdjęcie: decovry.com)
Twig (zdjęcie: egestrom.com)
Loop (zdjęcie: egestrom.com)
Elk (zdjęcie: hivespace.com)
Cityspace Rug (zdjęcie: hivespace.com)
Więcej na hivespace.com.